piątek, 4 września, 2026

Schizofrenia może być w Polsce leczona na światowym poziomie. Coraz więcej pacjentów oczekuje wykorzystania tych możliwości

Share

Choć polscy psychiatrzy mają dostęp do najbardziej innowacyjnych leków i nowoczesnych form ich podania, to wciąż te możliwości w leczeniu schizofrenii wykorzystywane są w zbyt małym stopniu. Wszystko za sprawą przekonań – wielu pacjentom zastrzyki wciąż kojarzą się bowiem z karą i działaniami niepożądanymi. Nowoczesne psychoterapeutyki podawane w taki sposób pozwalają tymczasem lepiej kontrolować przebieg choroby i na długo zabezpieczają pacjentów przed jej zaostrzeniami. Młodsi pacjenci są już tego coraz bardziej świadomi i oczekują dostępu do takiego leczenia.

– Pacjenci coraz bardziej wymagają od nas tego, żeby schizofrenia leczona była w nowoczesny sposób i żeby pacjent, który zapada na tę chorobę, mając lat 18, 19, dwadzieścia kilka, mógł dalej spełniać swoje role życiowe: kontynuować edukację, podjąć pracę, założyć rodzinę i funkcjonować na poziomie osoby zdrowej, bez choroby – mówi agencji Newseria dr n. med. Iwona Patejuk-Mazurek, specjalistka psychiatrii i kierowniczka Centrum Zdrowia Psychicznego w Pruszkowie.

Na schizofrenię cierpi około 1 proc. populacji. To choroba psychiczna, która wpływa na przykład na postrzeganie świata i wywołuje zaburzenia funkcji poznawczych, zakłóca pamięć, prowadzi do obniżenia koncentracji, zaburzeń funkcji wzrokowo-przestrzennych czy wykonawczych. Chorzy mogą mieć wahania nastroju. Zmagają się też z objawami wytwórczymi, które polegają na tym, że pacjent np. słyszy głosy, które nakazują mu coś robić, urojenia. Schizofrenia swoją pierwszą manifestację ma najczęściej u osób wchodzących w dorosłość, ale bywa też diagnozowana u dzieci.

– Leczenie schizofrenii to jest przede wszystkim farmakoterapia, potrzebne jest wsparcie psychologiczne i psychoedukacja, żeby pacjent wiedział dużo o swojej chorobie, żeby mógł określić, jakie są czynniki, które powodują na przykład nawrót objawów chorobowych i pogorszenie funkcjonowania – podkreśla ekspertka. – Sposób leczenia mamy na poziomie europejskim. Ostrą fazę, w zależności od nasilenia objawów i pogorszenia funkcjonowania, najczęściej leczymy w oddziałach szpitalnych, natomiast jeżeli go wyprowadzimy, pacjenta można leczyć ambulatoryjnie. Nowoczesne metody leczenia pozwalają na to, że styczność pacjenta z lekarzem, ze służbą zdrowia może być ograniczona do minimum, jeżeli pacjent się dostosuje do zaleceń lekarskich.

Młodsze pokolenie pacjentów jest lepiej uświadomione w możliwościach terapeutycznych i dlatego oczekują oni leczenia zgodnego ze standardami światowymi. Wciąż jednak wiedza na temat najnowocześniejszych terapii jest niewystarczająca i dlatego wielu pacjentów nie jest leczonych optymalnie.

– Problem jest w głowie pacjenta, w głowie lekarza oraz społeczeństwa. Kiedyś iniekcje były traktowane jako kara. Kiedy pacjent nie współpracował w leczeniu, czyli odstawiał leki, to podawano mu zastrzyki, żeby go zabezpieczyć. Zastrzyki starej generacji, czyli leki przeciwpsychotyczne pierwszej https://elewacjaplus.pl/deska-elewacyjna-ciosana generacji, dawały dużo objawów niepożądanych ruchowych. To były późne dyskinezy, różne inne zaburzenia ruchowe przeszkadzające pacjentowi w codziennym funkcjonowaniu i takie, które zwracały uwagę otoczenia, że coś z tym pacjentem jest nie tak. Na przykład drżały mu ręce albo się ślinił – wyjaśnia dr Iwona Patejuk-Mazurek. – Czasem pacjent i jego bliscy wymyślają dużo obiekcji zastępczych, żeby nie zdecydować się na zastrzyki. Może się boją, może są niewyedukowani, nie kojarzą nowoczesnych leków w postaci iniekcji z bezpieczeństwem leczenia, skutecznością, efektywnością.

Nowoczesne leki nie dają już takich objawów niepożądanych, a co więcej – zabezpieczają poprawę stanu zdrowia pacjenta nawet na kilka miesięcy. Takie leczenie jest w Polsce dostępne, więc lekarze mogą po nie sięgać. Długodziałające leki podawane w zastrzykach zapewniają stabilniejsze stężenie substancji czynnej w organizmie. Pacjenci, którzy nie muszą codziennie pamiętać o przyjmowaniu leków, mogą odczuwać mniejszy stres związany z leczeniem.

– Leki przeciwpsychotyczne, którymi leczymy pacjentów, podawane są w iniekcjach. Zabezpieczają pacjenta w ten sposób, że poziom leku, który ma on w organizmie, jest stabilny. Nie ma takiego ryzyka, że pacjent stosujący tabletki zapomni je brać przez dzień czy dwa dni, wyjedzie gdzieś, nie weźmie ze sobą leków, może mieć trudność w dostaniu tabletek, których do tej pory używał. Natomiast iniekcje zabezpieczają pacjenta na dłuższy czas – mówi specjalistka psychiatrii.

Jak podkreśla, w przypadku zastrzyków podawanych regularnie raz na miesiąc może minąć około pół roku do nawrotu objawów choroby.

– Jeśli są iniekcje podawane co trzy miesiące, co już w Polsce jest dostępne, to nawrót choroby może wystąpić nawet po roku od przerwania takiej iniekcji – wyjaśnia dr Iwona Patejuk-Mazurek. – Oczywiście to wszystko zależy od tego, jak nasilone są objawy chorobowe, jak długo pacjent choruje, zanim takie iniekcje dostał, jak długo był leczony i w jaki sposób i czy sam wcześniej odstawiał leki, czy nie, bo każde odstawienie leków przez pacjenta niestety wiąże się najczęściej z nawrotem choroby, który już jest trudniejszy, dłużej pacjent z tej choroby wychodzi niż w czasie pierwszego epizodu.

Tymczasem to właśnie brak adherencji terapeutycznej jest jednym z poważniejszych problemów w leczeniu psychiatrycznym. Z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum wynika, że problem może dotyczyć nawet 60 proc. pacjentów z depresją. Leki długodziałające podawane w warunkach klinicznych rozwiązują ten problem.

O zaletach nowoczesnych form podania leków informuje kampania „Podanie ma znaczenie”, której inicjatorem jest Fundacja „W trosce o pacjenta”. Korzyści odczuwa nie tylko pacjent i jego bliscy, lecz również system ochrony zdrowia.

Źródło: http://biznes.newseria.pl/news/schizofrenia-moze-byc-w,p18031228

Read more

Local News